Recenzja: Call of Duty Ghosts

Call of Duty Ghosts to już dziesiąta część serii Call of Duty odnoszącej sukcesy na arenie światowej. Czy kolejne dzieło Activision i Infinity Ward trzyma poziom? Przyjrzyjmy się bliżej omawianej produkcji.

O Call of Duty Ghosts słyszeć mogliśmy już kilka miesięcy po premierze jego poprzedniej części, czyli Black Ops 2. Cały szum dookoła „Duchów” rozpętał wrzucony obraz do sieci, jakoby postać Ghosta z części Modern Warfare 2 miała pojawić się z powtorem w grze, jednak najnowszej części mamy nie jednego, a trzech Duchów do których będziemy mieli okazję dołączyć podczas swojej rozgrywki. Gra osiągnęła rekordowy sukces, już po 24 godzinach po premierze twórcy zarobili na niej ponad miliard dolarów, a końcówka gry jednoznacznie wskazuje, że należy oczekiwać na kolejną część Ghostów. Nowy silnik gry hucznie ogłoszony nie zmienił się jednak prawie wcale, jego początki niezmiennie nadal sięgają Call od Duty 4 z 2007 roku. Premiera gry miała miejsce (teoretycznie 25 listopada) 29 listopada, czyli równo w premierę PS4.

Wejścia z wyszukiwarki:

  • call of duty
  • Call of duty ghost ps4 recenzja
  • call of duty ghosts fabuła
  • ghosts recenzja
  • ps4 cod ghost opinie graczy

Kampania

Tryb fabularny opowiada nam na prawdę świetną historię. Wcielamy się w Logana, któremu od samego początku towarzyszy brat Hash i ich ojciec Elias. W chwili rozpoczęcia naszej przygody ziemia została zbombardowana przez satelitę ODIN, przejętą przez siły wroga. Cały tryb dla jednego gracza opiera się, na powstrzymaniu wrogich sił przed zapanowaniem i zniszczeniem do reszty ziemi, oraz powstrzymanie Rorke’a, który chce wybić oddział Duchów. Podczas gry będziemy mieli okazję powalczyć w kosmosie, nurkować, polatać helikopterem i również pojeździć czołgiem. Co prawda jest to bardzo liniowe, ale daje nam chwilę odpoczynku pomiędzy zaciętymi pojedynkami na lądzie. Historia została napisana w świetny sposób, co prawda na początku może sprawiać wrażenie nudnej, lecz po kolejnych kilku misjach (a jest ich osiemnaście) jest w stanie wciągnąć każdego przed ekran, aż do widowiskowej końcówki która jednoznacznie sugeruje nam, że seria Ghosts jeszcze się nie skończyła. Kampania niestety jest w całości w języku Angielskim, co może przysporzyć trudności słabiej znającym ten język. Na swojej drodze spotkamy dwóch komandosów z oddziału Duchów Merrick’a i Keegan’a, którzy pokażą nam w jaki sposób działa ich oddział, i pomogą nam w walce. Niestety tak samo jak w przypadku Battlefielda, nasz bohater nie odezwie się ani słowem przez cały tryb fabularny. Przez większość misji będzie towarzyszył nam również pies Riley, któremu możemy wydawać rozkaz rzucenia się na określonego wroga. Nie chciałbym tutaj spoilerować całej historii, przez którą przeprowadza nas Single Player, dlatego gorąco zachęcam do zagrania, ponieważ fabuła jest na prawdę świetnie zrealizowana i potrafi zachęcić do kilkukrotnego przejścia.

Multiplayer, mocny atut Call of Duty

Seria Call of Duty od wielu lat pokazuje nam dynamicznego Multiplayera na dość małych mapach. Tym razem gra doczekała się nieco zmian na tym polu.

Personalizacja

Tym razem możemy zmieniać wygląd swojego żołnierza odblokowanymi w grze dodatkami. Możemy stworzyć snajpera w ghillie suit, albo po prostu ubrać go w spodnie i koszulę bez kamizelki taktycznej. Oczywiście wybór akcesoriów nie jest nieograniczony i dla niektórych może ich zabraknąć. Do wyboru mamy również 10 postaci, która każda ma 5 klas, które oczywiście możemy dowolnie zmieniać, dobierając bronie, dodatki i atuty pomagające nam w grze. Tym razem również twórcy podzielili snajperki na karabiny snajperskie (zabijające zwykle przy pierwszym strzale) i karabiny wyborowe (półautomatyczne karabiny zabijające przy dwóch trafieniach), do dyspozycji mamy też takie bronie jak karabiny szturmowe, lekkie karabiny maszynowe, pistolety maszynowe, tarcza lub nóż, oraz zapasowe pistolety i wyrzutnie. Do każdej broni możemy zamontować maksymalnie trzy z wielu dodatków, co pozwala na stworzenie masy różnych kombinacji zależnych od naszego stylu gry.

Mapy w Call of Duty Ghosts

Tym razem mamy do dyspozycji większe mapy niż do tej pory. Ich wielkość nie jest nadal porównywalna w ogromem map serii Battlefield, lecz potrafią zaskoczyć swoją wielkością wszystkich, którzy grali we wcześniejsze części CoD’a. Lokacje są przeróżne, od średniowiecznego zamku i jego podwórza, aż po futurystyczną i ciasną fabrykę. W tym temacie każdy znajdzie kilka swoich ulubionych typów, a po początkowym zachwycie jaki ogarnia nas przy pierwszym zwiedzaniu mapy, zostanie tylko wyuczenie się jej i długie sesje gry.

Tryby gry

W Call of Duty Ghosts w trybie Multiplayer mamy do dyspozycji kilka nowych trybów.

  1. Cranked w którym po odstrzeleniu wrogiego żołnierza postać gracza dysponuje większą szybkością i siłą, jednak musi zaliczyć tzw. fraga w ciągu 30 sekund, inaczej eksploduje;
  2. Blitz w którym należy dotrzeć do pola wroga w celu zdobyciu punktu;
  3. Hunted w którym rozgrywkę gracze rozpoczynają jedynie z pistoletami, a skuteczniejsza broń pojawia się jedynie po zrzutach spadochronowych;
  4. Search & Rescue w którym nie ma tzw. respawnu i gracze mogą ponownie pojawić się na mapie podczas rundy dopiero wtedy, gdy ich sojusznicy zdobędą ich nieśmiertelniki.
  5. Heavy Duty w którym gracze mają zwiększoną ilość życia, coś jak przeciwieństwo Hardcore.

Oprócz nowych trybów gry mamy stare i doskonale wszystkim znane z poprzednich części wariacje TDM’a, Search & Destroy, dominację, sabotaż, oraz tryby hardcore. Tutaj również nie można się nudzić ani narzekać, każdy znajdzie coś dla siebie. Oprócz Multiplayer’a mamy też do dyspozycji opcje gry Squad oraz Extinction. W Squad zmierzymy się z tzw. botami, jest to tryb głównie dla tych, którzy z Call of Duty mają do czynienia pierwszy raz. W Extinction możeby zebrać kilku znajomych, i powalczyć przeciwko obcym, taka odskocznia od ogranego zombie.

call of duty opinie

Mechanika gry oraz pakiety zabójstw

W grze mamy multum pakietów dostępnych za serię zabójstw (tzw killstreak), od radaru który ujawni pozycję wroga, aż po nalot K.E.M. który zniszczy całą przeciwną drużynę. Do dyspozycji mamy 3 rodzaje pakietów Assault, Support oraz Specialist. Kolejno jeśli wyposażymy się w serię Assault po każdym naszym zgonie seria zabójstw zostanie zredukowana do 0. W przypadku Support tak się nie stanie, lecz nasze pakiety będą jedynie wspierać drużynę, a nie dawać nam kolejne fragi. Jeśli wybierzemy serię Specjalisty, co kilka zabójstw otrzymamy dodatkowe wybrane przez nas atuty, ta seria również redukuje się do 0 po każdym naszym zgonie.

Cała mechanika gry mało zmieniła się od ostatnich czasów poza drobnymi poprawkami. Na konsoli PS4 gra się po prostu świetnie. Gra nie przycina się, a bugi możemy dosłownie policzyć na palcach jednej ręki. Jeśli chodzi o mechanizm strzelania to również jest zadowalający, przebudowany został również mechanizm strzelania ze snajperki, a dokładniej sam motyw patrzenia przez lunetę. Tym razem środek ekranu wypełni okrągła luneta z widocznymi po bokach załamaniami obrazu od przyrządów optycznych która zapewni nam zbliżenie, a obraz dookoła lunety będzie po prostu rozmazany. Takie rozwiązanie wydaje się ciekawe, a dla fanów również przydatne gdyż umożliwia im robienie tzw. quickscope’ów. W kolejnym CoD nie uświadczymy za to opadania pocisków i tym podobnych bajerów (jak zwykle z resztą). Po prostu tam gdzie strzelimy tam pocisk znajdzie się w tej samej chwili.

Oprawa dźwiękowa

Dźwięki w grze działają na prawdę świetnie. Zarówno podczas trybu fabularnego możemy doświadczyć świetnych głosów postaci, dobrych dźwięków broni i doskonałej muzyki w tle, tak Multiplayer nie ustępuje Singlowi. Od siebie dodam, że używając słuchawek 7.1 jest jeszcze lepiej i po prostu chce się jeszcze grać.

Grafika – jest postęp w CoD ?

Grafika w kolejnej części Call of Duty na prawdę potrafi zachwycić. Oczywiście zdarzają się potknięcia jak kilka tekstur słabej jakości w trybie Single Player, czy niedopracowanie cienie. Jednak bronie oraz efekty w grze stoją na najwyższym poziomie. Kilka miesięcy przed premierą ludzie z Activision prezentowali możliwości „nowego” silnika. Tutaj jednak rzeczywiście zmiany widać na pierwszy rzut oka. Celowniki np. w karabinach snajperskich są niemal idealnie okrągłe, a celowniki holograficzne są idealnie odwzorowane z logiem EOTech na którego firma ma licencję (co można zobaczyć w napisach końcowych) Co prawda jest postęp, ale też nie do końca za sprawą drobnych niedopracowań jeśli chodzi o otoczenie, miejmy nadzieję, że w kolejnej części twórcy zaskoczą nas już nowym i całkowicie przebudowanym silnikiem. Dodam jeszcze, że gra działa w natywnej rozdzielczości 1080p i 60 klatkach na sekundę.

Grywalność i pomysł – jest i działa… ale trzeba patrzeć przez lupę

O ile twórcy mieli świetny pomysł na grę, wykonanie jest bez jakichkolwiek zawieszeń, bugów czy problemów. To jest to na pewno idealny pomysł, żeby jednocześnie wprowadzić nowy silnik. To się jednak nie do końca stało. Silnik po prostu ma zmienioną nazwę, nie jest to żadna rewolucja w serii Call of Duty. Jednak nie posiada żadnych błędów, a jego działanie na najnowszej konsoli sony nie pozostawia żadnych zarzutów. Możemy liczyć, że twórcy nie będą chcieli zakończyć tej serii na tym samym silniku, bo to mogłaby już być wielka przesada… Wracając jeszcze do pomysłu, nowe tryby gry i pomysł na świetnie napisaną historię. Co do tego drugiego to na prawdę gratuluję twórcom, fabuła jest napisana po prostu świetnie i zachęca do następnej części jak Assassin’s Creed.

Moje osobiste doznania i odczucia

Nie będę ukrywał, że w Call of Duty gram od jego pierwszej części. Tym razem po (moim zdaniem) porażce Black Ops 2, doczekałem się pozytywnego zaskoczenia. Rzadko zdarza mi się, żebym przeszedł dwa razy tryb dla jednego gracza w tak krótkim czasie. Jedną z ciekawszych rzeczy, która rzuciła mi się tam w oczy było to, że grze nadal nie widać naszych nóg, co oczywiście nie przeszkadza, ale w zdarzają się momenty w których jednak możemy je widzieć (single player), wtedy są również świetne (nie są zdeformowane, ani nie wydajemy się karłem). A Multiplayer na prawdę potrafi wciągnąć o ile mamy z kim pograć. Nie podoba mi się tylko sposób zdobywania broni w trybie Multiplayer, osobiście wolę, gdy gra narzuca sama, na którym poziomie odblokuję daną broń, i kiedy odblokuję dodatek do niej (rozwiązania z Modern Warfare 2 i 3). Z rzeczy które szczególnie mi się spodobały… na pewno obrażenia broni oraz karabiny snajperskie. Podoba mi się, że snajperki i „karabiny wyborowe” nie są wrzucone do jednego wora. Ogólnie gra zostawia w moich oczach bardzo pozytywne wrażenie i chętnie kupię kolejną część, choćby z ciekawości jak dalej potoczy się tryb fabularny.

 

Dodaj komentarz

Ten Miesiąc:

Related Post